KORONA KIELCE

Nie ma tego złego… [ZAPOWIEDŹ]

18 wrz 2026 | 16:45

Jak smakuje zwycięstwo odniesione na własnym stadionie? Z pewnością wyśmienicie. Właśnie dlatego chcielibyśmy sobie ów smak przypomnieć i mamy nadzieję, że będzie nam to dane w najbliższą sobotę, 19 września, kiedy to Korona Kielce w 9. kolejce PKO BP Ekstraklasy o godzinie 14:45 zmierzy się na EXBUD Arenie z Rakowem Częstochowa.

Z każdego upadku, nawet tego najbardziej bolesnego, można wyciągnąć jakiś pozytyw. Bo przecież nieważne, ile razy upadniesz, ważne, ile razy po tym upadku się podniesiesz. Wtorkowe spotkanie z Górnikiem Zabrze było dla nas takim swego rodzaju upadkiem. Po serii sześciu ligowych meczów z rzędu bez przegranej starcie z liderem tabeli miało być dla naszej drużyny prawdziwą weryfikacją.

I rzeczywiście do weryfikacji doszło, na nieszczęście dla nas – do weryfikacji negatywnej. Górnik nie pozwolił nam praktycznie na nic, grając niezwykle dojrzale i mądrze. Na tym jednym pojedynku sezon i świat się jednak nie skończył. Ani wygrana na wyjeździe w ostatnich minutach ze Śląskiem Wrocław nie sprawiła, że położyliśmy obie ręce na trofeum za mistrzostwo Polski, ani rzeczona porażka z Trójkolorowymi nie sprawiła, że z hukiem spadliśmy z Ekstraklasy. Grunt to wyciągnąć z tej lekcji wnioski i wcielić je w życie.

A okazja do tego trafia się bardzo szybko. W sobotę do Kielc przyjedzie bowiem Raków Częstochowa, który bez cienia wątpliwości inaczej wyobrażał sobie swój start w kampanii 2026/27. Medaliki zajmują ostatnie miejsce w tabeli, a w ośmiu rozegranych meczach mają na swoim koncie zaledwie jedno zwycięstwo i aż siedem porażek. Fatalny początek rozgrywek poskutkował zresztą zmianą na stanowisku trenera. Tomasz Kaczmarek z Radomiaka Radom zastąpił Dawida Szulczka, któremu powierzono rolę asystenta.

Rywala tak bardzo głodnego trzech punktów tym bardziej nie można lekceważyć. Niedawna kontrowersyjna klęska z Zagłębiem Lubin będzie tylko kolejnym czynnikiem mającym niebagatelny wpływ na nastawienie Częstochowian do sobotniej konfrontacji. Ale Złocisto-Krwiści również mają z nimi pewne rachunki do wyrównania. W poprzednim sezonie przegrali oba starcia z Rakowem (1:4 i 0:2), a ostatni triumf nad tą ekipą przypada na 7 maja 2023 roku, kiedy to zwycięstwo zapewniła im bramka zdobyta z rzutu karnego przez Jakuba Łukowskiego.

– My nie oceniamy Rakowa przez pryzmat miejsca w tabeli i obecnej sytuacji. Nastąpiła tam zmiana trenera, więc jesteśmy przygotowani na zespół, który przyjedzie bardzo zdeterminowany i skoncentrowany. My też wreszcie chcemy wygrać ten mecz u siebie. Jest duże „chciejstwo” z naszej strony, żeby w końcu wygrać, zadowolić Kibiców i nas samych – powiedział trener Jacek Zieliński na przedmeczowej konferencji prasowej.

Nasz szkoleniowiec może już liczyć na wszystkich swoich podopiecznych. Kontuzjowani dotąd zawodnicy zakończyli proces rehabilitacji i są gotowi do gry. Z kolei Tomasz Kaczmarek na pewno nie skorzysta w sobotę z Frana Tudora, który będzie pauzował z powodu nadmiaru żółtych kartek, oraz Ericka Otieno, który w lipcu zerwał ścięgno Achillesa.

Słownikowa definicja przysłowia „Nie ma tego złego, co by na dobre nie wyszło” mówi nam, że „porażki życiowe i niesprzyjające sytuacje często prowadzą w rezultacie do korzystnych zmian”. Bardzo chcemy się o tym przekonać, by już jutro po południu móc świętować pierwsze domowe zwycięstwo w tym sezonie.

W SOBOTĘ TYLKO ZWYCIĘSTWO – DO BOJU, KORONO!