Jacek Zieliński: Idziemy do góry i wierzę, że skoczymy Górnikowi do gardła [KONFERENCJA]
Jacek Zieliński: Idziemy do góry i wierzę, że skoczymy Górnikowi do gardła [KONFERENCJA]
Jacek Zieliński i Kamil Jakubczyk wzięli udział w konferencji prasowej przed wtorkowym zaległym meczem 2. kolejki PKO BP Ekstraklasy, w którym Korona Kielce zmierzy się na EXBUD Arenie z Górnikiem Zabrze. Przedstawiamy wypowiedzi trenera i zawodnika.
Jacek Zieliński:
– Dawid Błanik dziś wraca do pełnych treningów z drużyną. Trudno oczekiwać, żeby było gotowy do tego, żeby być już w kadrze meczowej. Myślę, że wróci dopiero po przerwie na reprezentacje.
– Zobaczymy, w jakiej Dawid będzie dyspozycji. W przerwie reprezentacyjnej zagra w zaplanowanej grze kontrolnej z Legią. Myślę, że na mecz z Legią powinien być już gotowy.
– Myślę, że ten mecz z Górnikiem będzie taką pierwszą weryfikacją tego, w jakim miejscu jesteśmy. Spotykamy się z drużyną rozpędzoną, nieprzypadkowym i zasłużonym liderem tabeli. Wierzę w chłopaków i w pracę, jaką wykonujemy. Widzę, że idziemy do góry i wierzę, że jutro skoczymy Górnikowi do gardła.
– Na tym polegają transfery, żeby ta jakość w miarę szybko znalazła odzwierciedlenie na boisku. Większość tych transferów jest w formacji ofensywnej. I u nas, i u Górnika. Defensywy się ostały w obu drużynach, są bardzo solidne. Sam jestem ciekaw, jak to będzie, gdy te dwie nowe ofensywy zderzą się w bezpośrednim pojedynku.
– Ostatni sezon nie był wypadkiem przy pracy Górnika. To był proces, który trwał od jakiegoś czasu. Mówi się, że Górnik szybko odpadł z pucharów, ale zobaczmy, z jakimi firmami Górnik się mierzył – Fenerbahçe, Ferencváros, AS Monaco… Doświadczenie z tych meczów jest już widoczne w lidze. To są mecze, które niosą ze sobą olbrzymi bagaż doświadczeń. Górnik jest naprawdę dobrą, solidną drużyną, ale my też mamy dobry zespół, który z każdym meczem rośnie i jestem przekonany, że tę rękawicę podejmiemy.
– Nie wiem, skąd się bierze ta narracja, że zespoły powinny dominować przez 90 minut nad przeciwnikiem. Tak nie da się grać. To iluzja i abstrakcja. Przetrwanie trudnych momentów też świadczy o sile drużyny. U nas w lidze nie ma zespołu, który mógłby dominować przez pełne 90 minut i tak to widzę.
– Wcale nie było tak, że my we Wrocławiu z premedytacją oddaliśmy rywalowi pole. Śląsk się przeorganizował i z tego to wynikało. My też mieliśmy swoje sytuacje, żeby domknąć ten mecz – była nieuznana bramka Michaela, sytuacja Morgana Fassbendera na 2:0. Górnik natomiast wykorzystał newralgiczne momenty w meczu z Lechem i wygrał. A takie momenty się zdarzają.
– Mecz będzie primetime’ie, w dobrej porze, wieczorem. Podejmujemy lidera, więc na pewno oczy będą zwrócone, ale będzie jeszcze za wcześnie na oceny. Dla nas to moment na sprawdzenie się z takim przeciwnikiem. Na oceny końcowe będzie jednak jeszcze za wcześnie.
– Myślę, że Patrika Hellebranda nie trzeba specjalnie wspierać. Będzie to dla niego mecz większej rangi, ale to jest na tyle mądry i doświadczony chłopak, że na pewno to wytrzyma. Już nie w takich sytuacjach sobie radził. My już wszystko mamy ustalone, plan na mecz też i będziemy się tego trzymać.
– O tym, że Górnik strzela gole po stałych fragmentach, to wszyscy wiedzą już od dawna. Mają bardzo dobry serwis i będziemy na to przygotowani. My też zdobywaliśmy więcej bramek po stałych fragmentach. Teraz więcej goli strzelamy po akcjach, pracujemy nad tym treningach, ale stałe fragmenty nadal będą naszą mocną bronią.
– Sparing z Legią odbędzie się w sobotę, 3 października, o godzinie 12:00 w Legia Training Center w Książenicach.
Kamil Jakubczyk:
– Myślę, że skłamałbym, gdybym powiedział, że nie widziałem tego, co się działo w mediach społecznościowych względem mojej osoby po dobrym występie ze Śląskiem. Ale ja do tego podchodzę na spokojnie. Kluczem do wszystkiego jest zachowanie stabilności emocjonalnej i regularności.
– Jeśli chcesz podejmować ryzyko, to straty i błędy są nieuniknione. Od mojej straty zaczęła się akcja bramkowa Śląska, a później też mogłem się lepiej zachować razem z Wiktorem Długoszem. Natomiast dla mnie najważniejsza jest reakcja. Po błędzie dalej byłem w meczu, nie schowałem się i chciałem przechylić szalę na naszą korzyść.
– Jedno to ustawienie, drugie to jakość zawodników, z którymi mam do czynienia. Z całym szacunkiem do Arki, której bardzo dużo zawdzięczam – tutaj mamy dużo mocniejszy zespół, który potrafi zepchnąć rywala. W pierwszej połowie Śląsk nie istniał. Teraz kluczem jest to, żebyśmy umieli utrzymać to przez cały mecz i nie tracić kontroli oraz koncentracji.
– Nie możemy powiedzieć, że nie mieliśmy sytuacji na 2:0. Gdybyśmy strzelili gola, mecz potoczyłby się inaczej. Z boiska wydaje mi się, że brakuje nam jeszcze trochę tego wyrachowania, żeby wybić przeciwnika z rytmu, gdy ma lepszy moment. Kiedy napędzamy przeciwnika głupimi stratami, to też ciężej jest w takim spotkaniu wrócić.
– Nie kategoryzowałbym tego meczu z Górnikiem. Mamy 34 kolejki i każde spotkanie jest tak samo ważne. Górnik to klasowa drużyna, która jest rozpędzona i na pewno pokaże nam kierunek, w jakim zmierzamy. My jednak ciągle rośniemy, dochodzą nowi zawodnicy, teraz będzie przerwa na reprezentacje. Myślę, że Korona będzie rosła z tygodnia na tydzień.
– Nie powiem nic odkrywczego – najprostszy język w piłce to język boiskowy. Z dobrymi piłkarzami jest łatwiej i szybciej się dogadać. Tacy zawodnicy są tutaj sprowadzani, a jeśli chodzi o kwestie taktyczne, to jeszcze trochę czasu upłynie, żeby każdy czuł się w tym w pełni komfortowo.
– Jak rozmawiałem z najbliższymi i agentami, to mocno przekonywał mnie fakt, że Korona to projekt, który będzie szedł mocno do góry. To się dobrze wpisuje w wiek i moment kariery, w którym jestem. Ważne, żeby z meczu na mecz stopniowo się rozwijać i sukcesywnie rosnąć.
– Górnik to jakościowy zespół. Przykładowo Kacper Urbański, który przyszedł z Legii i świetnie się tam odnajduje. To silna drużyna, ale nie chcę, żeby to wybrzmiało, że się czegoś obawiamy, bo z tą kadrą na każdego rywala musimy wychodzić, żeby zdobyć trzy punkty.
– Zaraz to się odwróci i u siebie zaczniemy też punktować za trzy. W niektórych domowych spotkaniach mieliśmy trochę mniej szczęścia. Na pewno chcemy wygrywać u siebie, przychodzi pełny stadion, ludzie żyją tym Klubem, więc w zamian chcemy oddać im na boisku wszystko, co mamy.
– Tutaj czuć, że całe miasto, społeczność kielecka czuje więź z Klubem. Tak samo wszystkie najważniejsze osoby w środku. To miało dla mnie znaczenie przy podpisywaniu umowy. Właściciel wkłada tutaj całe swoje serce, nie tylko środki finansowe, i my jako drużyna chcemy mu to oddać na boisku i zrobić coś dużego dla tego Klubu.